Witajcie :)
Nie bylo mnie strasznie dluuugo :( tzn bylam jednak nie odzywalam sie ani slowem. Zagladalam do Was, czytalam co u Was i gdy juz zamierzalam sie do napisania co u nas wtedy wlasnie basti stwierdzal ze on potrzebuje mnie bardziej :P Przyznam sie ze czasem po prostu mi sie nie chcialo, ukladalm sobie w glowie co napisze a gdy juz mialam te chwile wolna to bylo mnstwo innych rzeczy do zrobienia. I takim oto sposobem zaniedbalam bloga az na 2 miesiace!!!! Az mi glupio :/ Ale nie ma co sie rozczulac bo juz jestem i postanowilam naprawde pisac czesciej :)
A co u nas dzalo sie w tym czasie? Ano dzialo sie duzo, bardzo duzo. Mielismy cudownie spedzone swieta Bozego Narodzenia, w gronie rodzinnym, pierwszy raz my jako pelna rodzinka :) Pozatym mielismy gosci z Polski tzn moja mamusia i siostrunia przyjechaly do nas, nie tylko na swieta , bo w pierwszy dzien swiat mielismy Chrzest Sw Bastusia. Bylo wspaniale, uroczyscie i rodzinnie bo po ceremoni obiad u nas w domku. Maly zniosl wszystko bardzo dzielnie, w kosciele jego ciekawosc nie miala konca, wogole nie plakal i nie spal :D No i fantastycznie zniosl wielka ilosc gosci, mysle ze to takie cyganskie dziecko jest :P
Troche wspomnien :)

Nowy rok przywitalismy w domku z moja mamusia i synkiem ktory chcial tak samo jak i my ogladac fajerwerki, za nic nie chcial spac :D Jednak wraz z nowym rokim zawitalo do nas chorobsko, maly pierwszy raz zachorowal. Na szczescie skonczylo sie na cieknacym nosie i kaszlu, na co pomogly kropelki i syropek.
A dzisiaj...
Dzis miaja nam pol roku odkad te male cudo jest z nami, najcudowniejszy czas pod sloncem. Jestesm szczesliwi i kazdego dnia wieczorem gdy Basti w koncu zasnie dziekuje za to ze jest, ze usmiechem wita mnie kazdego dnia :) Jest cudownym rezolutnym bobasem, ktory przejawia niesamowita ciekawosc wszystkim dookola. A pozatym:
- wazy jakies 7,6 kg, podczas ostatniej wizyt u lekarzy okazalo sie ze wazy za malo (jakies dwa tygodnie temu 7290) i musimy go troszke "przytuczyc"
- mierzy juz 70 cm
- nosi rozmiar 68 (juz pomalu wyrasta), 74 i zdarza sie juz 80 (rozmiar rozmiarowi nie rowny)
- pampersiochy rozmiar 4
- smieje sie bardzo duzo i bardzo czesto
- uwielbia zabawy, zwlaszcza z tausiem :D (zreszta kocha tatusia bardzo mocno :D)
- ma swoje ulubione zabawki, milosc do zyrafki Zosi niestety sie skonczyla, teraz kroluje "mlotek" (grzechotka z Chicco ktore ksztaltem przypomina mlotek)
- przewraca sie z plecow na brzuszek, zaraz po nowym roku byl pierwszy przewrot, napierw na jeden bok, pozniej na drugi i pare dni pozniej z brzuszka na plecy, wiec teraz "szaleje" po calym pokoju
- wczoraj zaczal "pelzac", podnosi juz pupke do gory o tak:
wiec mysle ze pomalutku zbiera sie do raczkowania
- wprowadzilam juz nowe pokarmy do jego "jadlospisu", probowal juz: marchewki, ziemniaczka, dyni, brokula, kalafiora, szpinaku (oj nie jego smaki, ale bede probowac ponownie), kurczaka, miesko wolowe (z polecenia lekarza), jabluszka, mandarynki, banana. Czekamy na krzeselko do karmienia i zaczynamy zabawe z BLW bo na razie to sa papki, jednak juz nie rozdrabniam tak bardzo. Maly wcina wszystko (oprocz wspomnianego szpinaku), jednak jest niejadkiem i nie sa to jakies wielkie porcje, ale cieszy mnie kazda lyzeczka :D
- bawi sie swiadomie wieloma zabawkami, przeklada je z reki do reki, wie ktore grzechocza, a ktore piszcza, gdy jakas mu sie nie podoba po prostu ja odrzuca
- pozegnalismy sie z mata na rzecz puzzli piankowych na podloge (sa jednak za male, tym bardziej gdy zaczal sie przemieszczac i czesto laduje poza polem gry
- siedzi sam, probuje takze samodzielnie siadac, trzymany za jedna reke podciaga sie do gory podpierajac sie na drugiej
- jest najcudowniejszym, najslodszym i najbardziej wesolutkim bobasem pod sloncem (ech to pewnie kazda mamusia mowi o swoim :D)
- na razie brak zebow, ale chyba cos pomalutku zaczyna sie dziac
- uwielbia kapiele, tak bylo od poczatku, pomalu wyrasta z malej wanny i czeka nas przeprowadzka do duzej, czekamy na zapore do wanny (pokaze jek przyjdzie :)) i bedziemy sie kapac w "doroslej" wannie, bo gdy tata bierze kapiel to maly "wskakuje" do niego i radosci nie ma konca :)
Buziaki dla Was i obiecuje ze bede czesciej :)
carolyna
Wiem jak to jest z tym zbieraniem się do napisania notki więc się nie przejmuj:) Piękne zdjęcia i kurcze jakie wielkie postępy:) Pozdrawiam serdecznie:)
OdpowiedzUsuńFajnie że u Was wszystko ok. U nas też mata poszłą w odstawkę, od początku grudnia leży nieużywana i wątpie by nią się jeszcze zainteresował - dobrze że to dostaliśmy bo to byłby zbędny wydatek ;)
OdpowiedzUsuń