środa, 8 sierpnia 2012

I jeszcze tylko...

...1 dzien !!!!!

Tak jutro jest 9 sierpien, data wyznaczonego porodu. Jednak mysle ze nasz Maluszek bedzie dzieciatkiem przenoszonym, moze nie dlugi czas ale jednak :) Boze az nie moge uwierzyc ze to juz czas, ze juz niebawem, lada chwila bedziemy trzymac w ramionach nasz cud, nasze szczescie, nasza milosc.

Wczoraj bylismy u Bogumily (polozna moja, kazala sobie mowic po imieniu) na ostatnim cyklu akupunktury. ostatnie dwa naklucia to byly juz takie przygotowujace do porodu. Mielismy szczescie bo kazdy taki cykl to koszt 15€ czyli wyszloby za te akupunkture 60€ bo mialam 4 cyk a my po znajomosci zaplacilismy tylko 15€ :D Przy okazji obmacala brzuszek mowiac ze glowka malego jest jeszcze "ruchoma" co oznacza ze jeszcze troszke. Ale uswiadomila nas ze porod moze naprawde nastapic w kazdej chwili :)

Jestem strasznie podniecona, niecierpliwa i chcialabym bardzo zeby bylo juz po wszystkim :) Jutro z rana mamy wizyte u lekarza, zobaczymy co nam powie. Miejmy nadzieje ze wszystko bedzie w porzadku, ale czemuz mialoby nie byc :)

No i wczoraj bylismy kupic wozek dla Maluszka :D Wspanialy jest, prezemtuje sie cudownie i nie moge sie doczekac jak wybiore sie na spacer z synusiem :D
Wybralismy takie oto kolorki, spodobaly nam sie najbardziej i material najprzyemniejszy w dotyku :) Jedno co nam sie nie udalo to dostac bialego stelazu, zostaly tylko czarne, ale to najmniejszy problem :)

Wszystko jest praktycznie gotowe, brakuje nam juz tylko maluszka. Torba spakowana, lozeczko czeka, ubranka poprane, poprasowane :) ech teraz tylko czekac kiedy nastapi rozwiazanie :)

trzymajcie mocno kciuki :*:*

Buziaki
carolyna :D

poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Zono moja, serce moje..

...nie ma takich jak my dwoje...

Dzisiaj mija nasza druga rocznica slubu, a ta piosenka byla jedna z najczesciej puszczanych na naszym weselu. Tak, minely juz cudowne dwa lata jak jestem zona, szczesliwa i zakochana niemilosiernie w moim mezusiu. W sobote wspominalismy jak to bylo dwa lata temu, jak szalelismy przed i te wszystkie przygotowania. Mielismy skromne wesele, ale najwazniejsze bylo dla nas ze byly na nim osoby, na ktorych nam zalezalo, osoby, ktore chcielismy, zeby byly z nami w tym najwazniejszym dla nas dniu.
Jednak najwazniejsi w tym dniu bylismy my, zakochani, wpatrzeni w siebie i szczesliwi ponad wszystko. Jedna z moich najblizszych przyjaciolek powiedziala mi pozniej, ze patrzac na nas zazdroscila nam tej zazylosci, tej milosci w oczach mojego meza gdy patrzyl na mnie podczas pierwszego tanca. I powtarza nam czesto, ze dla niej jestesmy wzorem idealnej pary :D
Ja sama z calego tego milego zamieszania pamietam jak moj maz wkladal mi obraczke na palec patrzac na mnie swoimi cudownaymi oczami pelnymi lez i mowic "kocham cie do konca zycia"...  Pierwszy taniec, pierwszy toast, pierwsza wspolna noc jako maz i zona, tych cudownych wspomnien nie zabierze nam nikt :D


Znalazłam Ciebie gdzieś na końcu świata
I wszystko już wiem
Szukałam całe dnie, miesiące, lata
I odnalazłam Cię

Już wiem, że od dziś
Chcę dzielić z tobą wszystkie moje sny
Zasypiać i budzić się przy Tobie
Do końca swoich dni

A teraz kiedy jesteś przy mnie blisko
Nie muszę martwić się
Bo dzięki Tobie wiem, że mam już wszystko
W dwóch słowach kocham Cię

A to slowa piosenki do pierwszego tanca...

A dzis czekamy na narodziny Syneczka, jestesmy chyba jeszcze bardziej zakochani i szczesliwsi. Nie ukrywam, ze  i nam zdarzaja sie kryzysy, ze potrafimy sie poklocic (choc bardzo rzadko, moj maz zdecydowanie nie lubi sie kolcic, woli zalatwic to spokojna rozmowa co bardzo mi imponuje), ale mimo wszystko jest najlepszym mezem na swiecie :D

Kocham mojego meza za wszystko, za to , ze dzieki niemu czuje sie piekna i seksowna kobieta, ze potrafi mnie rozbawic, ze jest moim przyjecielem i kochankiem, ze kocha mnie taka jak jestem i nie zmienia na sile, ze sprawia ze dzieki niemu swiat staje sie jeszcze piekniejszy...



Slubny misz-masz

A tak pozatym to chodzimy jeszcze w dwupaku, podbrzusze/krocze pobolewa coraz bardziej. Dzis w nocy pojawily sie nawet jakies uplawy wiec mysle ze pomalutku szykujemy sie ku koncowi :D Maluszek w tych ostatnich dniach jest troszke mniej aktywny, wiec licze na to ze bedzie spokojnym maluszkiem i da mamusi pozniej troche pospac :D ale czasem jak mnie kopnie w jakies czule miejsce to az lezki sie zakreca :/

W niedziele odebralismy z dworca moja mamusie i teraz mam towarzysza na dlugi czas i pomoc, bo naprawde przyda sie zwlaszcza do pichcenia domowych obiadkow :D ale mysle ze jej towarzystwo jest na wage zlota :D Wczoraj bylismy na imprezie urodzinowej i byla dyskusja o ciazy, porodzie itd  no i doswiadczone kobiety (mama, tesciowa i szwagierka) powiedzialy ze jesli miedzy piers a brzuch wejdzie dlon to porod lada dzien. U mnie jszcze nie wchodzi cala dlon ale jej polowa wiec mysle ze i u nas lada dzien bedzie nas trojka :D
I powiem wam ze im blizej tym coraz wieksze jest podniecenie i podekscytowanie :) Ech jeszce tylko 3 dni...

buziaki
carolyna :D

czwartek, 2 sierpnia 2012

Magiczne chwile...

Zostalo nam magiczne 7 dni do daty wyznaczonej na pojawianie sie Malenstwa :D:D Te 7 dni bedzie jednym z najbardziej ciekawych tygodni naszego zycia, bo to oczekiwanie na to kiedy to sie zacznie, kiedy nastapi TEN dzien. Dla mnie ten czas to czas radosnego oczekiwania, czas odpoczynku i relaksowania sie. A ten weekend bedzie ostatnim jaki spedzimy tylko we dwojke tzn ja i mezus :D w niedziele przyjezdza moja mamusia wiec zawsze ktos bedzie i bedzie mi troche brakowac prywatnosci, a pozniej to bedzie nas juz trojeczka wiec trzeba bedzie wogole przeorganizowac swoje zycie :D

Nawet nie macie pojecia jak bardzo nie moge sie doczekac porodu, tych pierwszych magicznych chwll z maluszkiem, jego pierwszego krzyku i dotyku jego cialka. Zmieni sie calkowicie nasze zycie, bedziemy teraz rodzina z wielka odpowiedzialnosci spoczywajaca na naszych barkach. Ale wiem ze podolamy temu trudnemu wyzwaniu jakim jest wychowywanie dziecka. W koncu jestesmy partnerami i zgranym zespolem, ktory razem jest w stanie gory przenosic. Wiem ze bede mogla polegac na moim mezu, w koncu udowodnil mi to uczestniczac w tym calym "szalenstwie" od samego poczatku. Wizyty u lekarza, wybieranie wyprawki i urzadzanie kacika dla malucha, wszystko to robilismy razem i bardzo nas to zblizylo, umocnilo niesamowicie nasza wiez. Widze z jaka niecierpliwoscia moj ukochany czeka na naszego synusia :D

Te 6 m-cy odkad dowiedzielismy sie o ciazy zlecila niesamowicie szybko, czasem sama wciaz nie moge uwierzyc ze pod moim secem mieszka sobie malutka istotka, ktora tylko czeka zeby poznac mamusie i tatusia :) Wydaje mi sie to czasem tak nierealne, ale ten cud zdarzyl sie naprawde, naprawde zostaniemy rodzicami :D

A za 4 dni obchodzc bedziemy swoja druga juz rocznice slubu :):) Nie kupilam zadnego prezentu, bo w sumie pieniazki przeznaczamy na wozek, a mysle ze w ten weekend wybierzemy sie nad jezioro na taki festyn, a pozniej moze na kolacje. Mysle ze dla nas najcudowniejszym prezentem jest nasz synus i zadne inne prezenty nie sa potrzebne. W zeszlym roku w nasza rocznice wybralismy sie w spozniona podroz poslubna do hotelu "Masuria" na warmii. Bylo cudownie, cisza, spokoj, wokol las, nad samym jeziorkiem. Zalezalo nam w sumie na takim zacisznym miejscu i ten hotel byl cudowny do spedzenia czasu tylko we dwoje. Myslelismy ze tam z dala od zgielki, wypoczeci i rozlunieni poczniemy nasze malenstwo ale los splatal nam figla :D

Dzisiaj naszlo mnie na takie sentymenty ale tak jakos ostatnio mam, pewnie w zwiazku ze zblizajacym sie rozwiazaniem :)

A tak zmienilam sie na przelomie 6 mcy :)
Poprosze mezusia zeby mi porobil pare zdjec to postaram sie wam pokazac w calej okazalosci :)

Buziaki i milego dnia :)
carolyna

poniedziałek, 30 lipca 2012

Gipsowy domek :)

Hej :)
I minal kolejny weekend. Cale szczescie troszke chlodniejszy wiec mozna bylo troszke odpoczac od tych upalow. Wybralam sie nawet w sobote na spacerek do sklepu, bo zamarzyl mi sie sernik z jagodami (borowkami). Zrobilam ten sernik i wyszedl przepyszny. Juz dawno nie jadlam tak dobrego sernika, mokry,nie za slodki z mocno kakaowym spodem. Miod malina!!!! I chyba zrobie go jeszcze raz w tygodniu bo idzie zrobic go naprawde szybko :) Taki lasuch ze mnie teraz :P 


 Niedziela cudownie spedzona z mezusiem czyli wspolne gotowanie obiadku, wypad na kawke do tesciowej a po powrocie gipsowe szalenstwo czyli odlew gipsowy domku naszego Synusia. Marzylam o tym juz od dawna i gdy pare dni temu kupilismy gotowy zestaw wiedzialam ze bedzie to swietna zabawa dla nas :) I cudowna pamiatka dla maluszka :) Zestaw startowy skladal sie z 4 bandazy z gipsem, kubeczka wazeliny i farbek akrylowych , ktorymi mozemy brzuszek ozdobic :)
Tak wiec przygotowalismy sobie miejsce, mezus pocial te bandaze na kawalki i przyniosl miske z woda, zeby je moczyc i klasc na brzuch i piersi. Ja rozebralam sie, nasmarowalam porzadnie wazelina i mezus przystapil do pracy. Mielismy przy tym mnostwo smiechu i zabawy, az lzy mi lecialy :) Cale szczescie nie narobilismy przy tym zbyt duzego balaganu. Gips bardzo szybko zastygl i mozna bylo go zaraz szybciutko sciagnac, a dzieki dobremu natluszczeniu zszedl bardzo szybko :) Oto rezultat naszej pracy :)
Wyschniety "domek" czekajacy na pomalowanie
Planujemy go pomalowac, przykleic jedno ze zdjec z usg i zrobic z tego obraz. Efektem koncowym pochwale sie gdy juz wszystko bedzie gotowe :) Bedzie to cudna pamiatka do dzieciecego pokoju :)

Pozdrawiam i milego dnia :):)
carolyna

Jeszcze 10 dni !!!!

A w przyszla niedziele przyjezdza moja najukochansza mamcia :D:D

piątek, 27 lipca 2012

W dzien goracego lata...

Aaaa...
Tak wrocilo gorace lato z 30-sto stoponiowym upalem, ktory dla mnie jest malo przyjemny. W sumie malo to zle powiedziane, jest uciazliwy zwlaszcza w koncowce ciazy. Zostalo mi 13 dni do terminu i chcialabym zeby juz byl koniec, ale chcialabym zeby maluszek jeszcze troche posiedzial, chociaz do tego 6tego :D Upal jest dla mnie nieznosny, nie bardzo moge ruszyc sie z domu bo po pierwsze za goraco, po drugie troche sie boje, po trzecie gdy juz wyjde zaraz chce mi sie siusiu i boli mnie podbrzusze wiec pozostaje polezenie na balkonie, w cieniu zasunietej markizy :D Chociaz tak polapie swiezego powietrza. Wczoraj bylismy na dzialce i tak cudnie bylo polezec sobie z golym brzuszkiem w kojacym cieniu :) Jednak niestety te ostatnie dni to dla mnie hustawka nastrojow, rano jestem szczesliwa, zadowolona i wypoczeta a na wieczor zdarza sie ze przychodzi maly kryzys, a to ze nogi takie spuchniete,a to ze taka ociezala jestem, a to ze za goraco :) Ale gdy widzialam wczoraj z jaka miloscia moj maz patrzy na mnie i moj brzuszek,w ktorym mieszka nasz skarb wszystko odeszlo w zapomnienie :) Nawet teraz piszac to leca mi lzy bo z kazdym dniem uswiadamiam sobie ze mam ogromne szczescie ze mam Jego :)

Jednak ogolem caly czas jestem pozytywnie nastawiona, czekamy z niecierpliwoscia na naszego Maluszka :):) juz niedlugo...

Buziaki
carolyna

środa, 25 lipca 2012

Bryka dla synusia :D

Hejo :)
Jak wspomnialam wczoraj jezdzilismy za pierwsza bryka dla naszego synusia. Wiem ze wielu z was sie dziwi, dwa tygodnie do porodu a oni za wozkiem lataja. Jednak my wiedzielismy ze zakup wozka to ostatnie co bedziemy chcieli zrobic. Mielismy juz dawno wybrana firme i model wozka, wystarczylo tylko wybrac kolor. No i tu pojawil sie maly problem. Juz wczesnie kuzynka, ktora jest w ciazy z blizbiakami mowila nam ze na wozek czeka sie ok 3 miesiace. No my tak dlugo czasu nie mamy i stwierdzlismy ze specjalnie nie bedziemy wybrzydzac co do koloru. Tak wiec w poniedzialek pojechalismy do pierwszego sklepu, w ktorym to planowalismy juz od poczatku ze tam wlasnie kupimy wozek bo wydawalo nam sie ze jest taniej. Wiec ogladamy nasze Hartany i okazuje sie ze wozek kosztuje ok 450-480€ a do tego gondola extra jakies 100€ czyli za wozek wychodzi ok 600€. W zaleznosci jaki bysmy chcieli wziasc. Pani ktora do nas przyszla zaczela nam tez pokazywac wozki formy Brio. Wozki te wogole mi sie nie spodobaly, sa w jednokolorowe tzn albo czarny albo brazowy albo granatowy, zadne trzykolorowe jak to bywa w przypadku Hartanow. Wogole ja juz od dawna zakochalam sie w Hartanie i wiedzialam ze to bedzie nasz wozek. W tym sklepie - BabyStarke, nie bylo zbyt duzego wyboru i jesli bysmy chcieli zamowic czeka sie ok 7 tygodni. Wyszlam w dosc kiepskim nastroju bo przeciez my nie bardzo mozemy tyle czekac :P
Ale wczoraj wybrallismy sie do innego sklepu- Schnuller i tam Hartanow od wyboru do koloru. Z poczatku myslelismy o Hartanie Topline X :
zrodlo: http://hartan-polska.pl/index.php/kolekcja-podstawowa/topline-x/topline-x.html
Jednak bardziej spodobal nam sie Hartan Topline S:
zrodlo: http://hartan-polska.pl/index.php/kolekcja-podstawowa/topline-s/topline-s.html


zrodlo: http://www.hartan.de/produkte/kinderwagen.php?modell=topline-s

W tym sklepie jest naprawde duzy wybor kolorow i mozna wybrac inny stelaz wozka, nam podoba sie bialy :) Wozki te jak dla mnie sa fantastyczne, super sie prowadza i tam komplet z gondola kosztuje ok 585€. Jestesmy jak najbardziej na tak dla tej firmy i mamy nadzieje ze wozek bedzie nam dobrze sluzyl :) A zakupimy go za jakies 1,5 tygodnia :) Jak tylko pojawi sie u nas w domku dam wam znac :):)

Buziaki i pogodnego dnia :)
carolyna

wtorek, 24 lipca 2012

Paczka z Anglii

Hej :D

Do Wielkiego Dnia pozostalo 16 dni, ale wszystko moze sie przeciez wydarzyc i Maly moze posiedziec krocej albo dluzej. Faktem jest ze do wyznaczonej daty (w sumie przez 3 lekarzy wyznaczona ta sama data :D) zostaje coraz mniej czasu :D

Czujemy sie roznie, czasami jest dobrze, czasem krocze tak boli ze ciezko sie ruszyc. Ten tydzien jest troche ciezki bo wrocila do nas ciepla pogoda tzn wysokie temperatury i mnostwo slonca :D  W koncu jest troche odmiany po tym dlugim czasie deszczow i chlodnej aury. Jednak dla mnie te ostatnie dni wiaza sie z borykaniem sie z opuchnietymi nogami a najbadzie kostkami, wieczorem przypominaja dwa baniaki :P . Niestety lekarka i polozna mowily ze to normalne bo Synus jest juz bardzo nisko i mocno uciska zyly biodrowe przez co ta krew krazy zdecydowanie wolniej i stad te opuchniecia. Walcze z tym wszystkimi mozliwymi sposobami, leze z nogami do gory, odpoczywam w dzien, pije pokrzywe ale najplepiej dziala sen, rano nogi sa w miare normalnym stanie. Jak na razie to najwieksza moja uciazliwosc w czasie calej ciazy, bol plecow pojawia sie od czasu do czasu ale to jak za dlugo postoje albo siedze na niewygodnym krzesle ale pomaga pilka, jest niezastapiona. Bol krocza nadal towarzyszy i jest najintensywniejszy w nocy przy przewracaniu sie z boku na bok. Skurcze pojawija sie sporadycznie i sa bolesne ale radze sobie z nimi :D
Moje samopoczucie jest fantastyczne!!!! Po ostatnim dniu kiedy to bylam mega zmeczona i wogole wszystko bylo do kitu postanowilam, ze bede starala sie zeby sie to nie powtorzylo. I tak codziennie wstaje, myje wloski, ukladam je, pomaluje oko i od razu jest lepiej :) Czuje, ze takie male zabiegi wprawiaja mnie w doskonaly nastroj :)

Wczoraj to juz od samego rana mialam fantastyczny dzien. Rano zbudzil nas natarczywy dzwonek do drzwi (tzn o godz 8ej).Wyslalam meza, ktory byl po nocce, zeby otworzyl bo ja rano to wygladam jakby mnie piorun trzasnal :P Wiedzialam ze to paczka od Martyny, mojej kochanej kuzynki i najlepszej przyjaciolki, ktora mieszka w Anglii i ktora w marcu urodzila cudownego Dziubeczka :) I tak Synus nasz zostal obdarowany mnostwem rzeczy do ubrania, skarpetek i skarpeto-bucikow. A mamusia cieszyla sie przy tym jak dziecko, czulam sie jakbym otwierala wielka paczke od Mikolaja :D Tak wiec nasz Maly wzbogacil swoja garderobe o mnostwo bodziakow, pajacow, cudowne ogrodniczki, koszulki, cale mnostwo malenkich skarpetek (wiecie ze ja nie mialam ani jednej pary skarpetek :P) i takie slodkie skarpeto-buciki co mnie urzekly najbardziej :) Wogole wszystko jest sliczne i ciesze sie ogromnie z tej paczuszki. Wogole dziwilam sie ze w takim malym kartonie zmiescilo sie tyle rzeczy :) Jeszcze raz kochanie bardzo ci dziekuje, nawet nie wiesz jak wszystko mnie cieszy. Moj mezus tez zachwycony, az blysk w oku mial :D

Po poludniu przyszla druga niespodzianka, zamawialismy ostatnio na Amazonie blender Brauna Mulitiguick 5 aperative i plyte adele "21". Mialo to przyjsc dopiero dzisiaj a poslaniec byl juz wczoraj. Blender super, taki jak chcialam, a plyta po prostu fantastyczna. Adele ma cudowny glos i piekne piosenki. Zastanawiam sie czy nie wziasc jej plyty do szpitala?

Tak wiec wczorajszy dzien byl fantastyczny, bylismy jeszcze wozki ogladac, dzisiaj dalsza czesc i do tego akupunktura. Ale o tym jutro :)

Buziaki i milego dnia :*:*
carolyna

p.s. Kochanie jeszcze raz dziekuje i kochamy Was bardzo :*:*